22.08.2011

Londyn - metro (wskazówki)

Strona główna

W ostatnim poście dotyczącym metra w Londynie obiecałem, że dam kilka wskazówek o tym jak z niego korzystać (o innych środkach transportu nie napiszę bo nie używam). Nie będzie to jakaś wiedza tajemna, ale kiedy jest się po raz pierwszy w Londynie, to nie wszystko jest oczywiste.
  • Nie opłaca się kupować biletów za gotówkę. Tak zakupiony bilet dla pierwszej strefy, w porównaniu do biletu elektronicznego, może być nawet 2 razy droższy. Dla dalszych stref różnica jest mniejsza, ale na przykład większość atrakcji turystycznych znajduje się w pierwszej strefie.
  • Osobiście korzystam z karty Oyster czyli odpowiednika Warszawskiej Karty Miejskiej z tą jednak różnicą, że Oyster oferuje więcej możliwości. Na taką kartę można załadować bilet okresowy, ale również określoną sumę pieniędzy do wydania na przejazdy tzw. pay as you go. Z metra korzystam raz na jakiś czas więc jest to dla mnie idealne rozwiązanie.
  • Kartę Oyster kupujemy (ładujemy) w automatach biletowych ustawionych w metrze lub w kasach. Przy zakupie zostanie pobrany zwrotny depozyt wysokosci 5 funtów.
  • Nie na każdej stacji znajdziemy kasy biletowe, automaty natomiast tak.
  • Ważne!!!Korzystając z karty Oyster trzeba koniecznie pamiętać żeby zbliżyć kartę do czytnika (oznaczone sa charakterystycznymi żółtymi kółkami) przy wejściu ale i przy wyjściu z metra. W innym wypadku zostaniemy obciążeni dodatkową opłatą (nie wiem ile dokładnie). W większości wypadków nie ma z tym problemu ponieważ nie przejdziemy przez barierki bez ważnego biletu. Niestety na niektórych stacjach nie ma barierek. Czasami zdarzy się również, że barierki są otwarte ale wtedy też trzeba pamiętać o czytniku.
  • Po zarejestrowaniu karty Oyster na tej stronie będziemy mogli śledzić historię naszych podróży oraz doładować kartę on-line. Jeśli chcemy kupić bilet okresowy na czas dłuższy niż tydzień rejestracja jest wymagana.
  • Ważne!!! Jeśli mamy kartę pay as you go to mamy zagwarantowane, że danego dnia nie wydamy na przejazdy więcej niż koszt biletu dziennego. Szczegóły można znaleźć tutaj.
  • Warto korzystać ze strony Transport for London. Znajdziemy tam bardzo dobrą wyszukiwarkę połączeń oraz informacje o planowanych remontach poszczególnych linii. Generalnie remonty przeprowadzane są w weekendy.
  • Nie wszystkie stacje metra mają windę.
  • Na stacjach metrach można znaleźć broszurki z planem metra - bardzo przydatne.
  • Jeśli ktoś źle znosi wysokie temperaturę lub duchotę, to schodząc do metra (szczególnie korzystając z linii głębinowych) warto zaopatrzyć się w butelkę wody.
  • Szczegółowy cennik znajdziemy tutaj
Linki do poprzednich postów z serii na temat życia w Londynie:

3 comments:

Anonimowy pisze...

Czy tylko ja mam wrażenie, że ta seria artykułów o Londynie traktuje czytelnika jak idiotę? Temat jest infantylny i niezrozumiały - emigracja zarobkowa już nie jest w modzie, a i "szkoły stylu", które w Polsce wyrastały w latach '90 i uczyły nas - plebs - jak korzystać z dobrodziejstw cywilizacji (gdybyśmy się przypadkiem w takowej znaleźli), są już przeżytkiem. Ja czytając ten tekst mam wrażenie, że autor powinien pisać go raczej w języku amazońskich plemion - może tam na coś by się taka wiedza przydała, gdyby jakiś mieszkaniec chciał się wybrać do Londynu. Proszę jednak nie zapominać, że Polska mimo swoich ubytków, nie jest krajem dzikim i pisanie takich rzeczy jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu.
Żeby nie było wszystko na "nie" - artykuły technologiczne dość ciekawe i przy nich radziłbym pozostać.

Pozdrawiam,
Th

Michał Komorowski pisze...

Sądzę, że niestety zupełnie mnie nie zrozumiałeś. W pierwszy poście z tej serii wyraźnie napisałem, że jestem w podróży służbowej i nie wyjechałem na stałe, a postanowiłem rozpocząć tą serię, ponieważ sam lubię czytać o życiu i pracy w innych krajach. W żadnym wypadku nie patrzę na nikogo z góry, bo mam okazję pracować przez jakiś czas w Londynie. Nie rozumiem, dlaczego odniosłeś takie wrażenia. Odniosę się również do zarzutu, że "traktuje czytelnika jak idiotę". Jeśli tak jest to znaczy, że siebie też traktuję jako idiotę, bo piszę o rzeczach, które w jakiś sposób mnie zaskoczyły, były dla mnie nieoczywiste lub zaciekawiły.

Anonimowy pisze...

Panie Michale, jest to po prostu wrażenie, które odnoszę. Absolutnie nie posądzam pana o stawianie się ponad innymi, po prostu retoryka przyjęta w pańskich postach tak właśnie działa.

Pozdrawiam,
Th

Prześlij komentarz